Miesiąc: Lipiec 2014

Sierpniowe plany językowe

Nasza grupa blogerów organizujących akcję [W 80 blogów dookoła świata] jest dla mnie ogromnym źródłem motywacji i pomysłów (une source de motivation et d’idées). To właśnie jedna z członkiń zainspirowała mnie swoim wpisem na blogu, aby podzielić się z Wami moimi planami językowymi. Może w ten sposób moja motywacja będzie jeszcze większa? W końcu nie będę chciała się przed Wami zbłaźnić (se couvrir de ridicule devant qqn), gdy przyjdzie koniec miesiąca i trzeba będzie się rozliczyć z zaplanowanych działań 😉
Sierpień to dla mnie w tym roku czas wyjazdu urlopowego, więc nie planuję bardzo dużo, aby było to w ogóle realne do wykonania. Oto zatem moje plany, z których możecie mnie rozliczyć w dniu 31 sierpnia (le 31 août):

Angielski:
  • Macmillan English Grammar In Context, intermediate– dokończyć rozdział „Past simple” i zrobić kolejny: „Past continuous, used to do” (łącznie 8 ćwiczeń);
  • Synonimy, antonimy i kolokacje w języku angielskim– minimum 2 rozdziały;
  • przeczytać minimum 3 artykuły z ostatniego numeru English Matters (w tym jeden, do którego dostępne jest nagranie- odsłuchiwać je w trakcie czytania).

Włoski:
  • Parla e scrivi– minimum lekcja 1;
  • L’italiano con giochi e attività– minimum 1 rozdział;
  • przeczytać minimum 3 artykuły z ostatniego numeru Italia Mi Piace! (w tym jeden, do którego dostępne jest nagranie- odsłuchiwać je w trakcie czytania).
Francuski (przecież nie może leżeć odłogiem):
  • Activités pour le CECR, niveaux C1-C2– rozdział 5 z części compréhension orale;
  • Edito (B2)– dokończyć Unité 2 (pozdrawiam I. 😉 );
  • obejrzeć 2 filmy francuskie;
  • przeczytać minimum 3 artykuły z LCF;
  • stworzyć przynajmniej 2 wpisy językowe na blog, które pojawią się w czasie mojego urlopu 😉
Oprócz tego nowe słownictwo jakoś musi wchodzić do głowy więc w trakcie wszystkich ćwiczeń będę robić notatki (jestem wzrokowcem) i w wolnych chwilach ponownie je czytać. Oczywiście będę też na bieżąco zaglądać na blogi związane z tymi językami i się również dokształcać 😉
Muszę też znaleźć jakieś (legalne) źródło seriali po angielsku i włosku aby się osłuchać. Może Wy mi coś polecicie? A może też się przyłączycie do tej nieformalnej grupy wsparcia? Jeśli nie, to przynajmniej trzymajcie kciuki (croisez les doigts!) za powodzenie naszych planów 😉

Evènements de notre vie en français

Niedawno na blogu Hone-your-English pojawił się wpis, który mnie zainspirował do stworzenia podobnego tylko z nazwami francuskim.

Nasz naród bardzo lubi świętować. Każda okazja jest dla nas dobra. Nawet brak okazji to też okazja 😉 Ale jak każdą imprezę (la fête) nazwać po francusku? 

Zacznijmy od początku naszego życia. Pierwszą imprezą, w której uczestniczymy (nie do końca świadomie) jest la fête de naissance. Często pojawia się też angielska nazwa czyli la baby shower lub la douche de bébé. W Polsce również coraz bardziej popularne są te „prysznice” po narodzinach dziecka, na które świeżo upieczone mamusie zapraszają swoje przyjaciółki w celu „okazania” dziecka.

Później najczęściej dziecko chrzcimy (baptiser) więc organizujemy la fête de baptême. A la Première Communion to następna okazja (związana z religią) gdy urządzamy przyjęcie.
Kolejna impreza, tym razem cykliczna, to urodziny czyli l’anniversaire. Z tej okazji często urządzamy przyjęcia w formie balu przebierańców czyli le bal masqué.

Jako dziecko często bywamy w wesołym miasteczku czyli la fête foraine.

Mało popularnym świętem wśród młodzieży jest la fête patronale (du prénom) czyli odpowiednik naszych imienin. Możemy wtedy zorganizować la soirée à thème (wieczór tematyczny), który może być również połączony z obowiązkiem przebrania się (se déguiser). Szczególnie z okazji Sylwestra jet to popularne.

Gdy spotkamy na swojej drodze drugą połówkę, z którą chcemy spędzić resztę życia, dochodzi do zaręczyn czyli les fiançailles. Następstwem jest le mariage (ślub). Często urządzamy też przedtem la fête pour le marié (lub la mariée) avant son mariage lub (wg bardzo wiarygodnego źródła) un enterrement de la vie de jeune garçon / de jeune fille, czyli wieczór kawalerski (lub panieński). Przyjęcie weselne (la réception) we Francji najczęściej przyjmuje skromniejszą formę niż u nas. Może to być:
coctail mariage,
dîner de mariage,
fête de mariage.

Gdy jesteśmy już rok, dwa, trzy po ślubie, z naszym małżonkiem świętujemy l’anniversaire de mariage czyli rocznicę ślubu (o słownictwie związanym z rocznicami pisałam TUTAJ).

La pendaison de crémaillère to przyjęcie, które powinniśmy urządzić dla znajomych i rodziny po zakupie domu lub mieszkania. Chodzi oczywiście o odpowiednik naszej parapetówki.

Często przyjmujemy członków rodziny (les membres de notre famille) na obiedzie czy kolacji z różnych okazji. Ogólnie mówimy wtedy o le repas de famille.

Zdarzają się również smutne okazje gdy spotykamy się z rodziną i znajomymi. Jedną z nich jest pogrzeb (l’enterrement lub les funérailles). Urządzamy wtedy le repas d’enterrement, który jest odpowiednikiem naszej stypy.

A Wy świętujecie coś jeszcze? 

Francuskie, filmowe poczucie humoru [W 80 blogów dookoła świata]

Wszyscy sądzą, że kino to francuski wynalazek. Bracia Lumière opatentowali kinematograf w 1895 roku, ale nie byli pierwsi. Ich pierwszy film pt. „Wyjście robotników z fabryki” (La Sortie de l’usine Lumière à Lyon) obejrzało 35 osób. Gdyby dzisiejsze filmy miały taką oglądalność, wszystkie wytwórnie dawno by zbankrutowały i nie byłoby co oglądać. Na szczęście dla nas tak nie jest. Dzisiejsza kinematografia ma się całkiem dobrze. Ta francuska również i o niej dziś Wam trochę opowiem w ramach akcji [W 80 blogów dookoła świata].

 

Tematem jest tym razem „5 filmów w językach kraju X, które warto obejrzeć„. Mój wybór padł na komedie, ponieważ myślę, że Francuzi są w tym całkiem nieźli. 

(więcej…)

Moje pozostałe języki (1)

Na stronie o mnie (Moi) niektórzy się pewnie doczytali, że znam również język angielski (l’anglais) i włoski (l’italien). Znam to może za dużo powiedziane. 


Angielskiego niby uczyłam się 8 lat, ale przygodę z tym językiem zakończyłam w zasadzie 9 lat temu. W tym roku miałam okazję trochę go odświeżyć dzięki kursowi organizowanemu przez moją szkołę. Ale jakichś wielkich sukcesów w mojej wiedzy nie odnotowałam.
Z włoskim sytuacja wygląda trochę inaczej. Uczyłam się go przez 4 pierwsze lata studiów i później znów brak kontaktu (czyli już 5 lat) nie licząc wakacyjnego wyjazdu do chrzestnej (la marraine), która mieszka na stałe w Bolzano. Więc ten język raczej zrozumiem, ale niewiele powiem.
Stąd moje postanowienie odświeżenia sobie znajomości tych zaniedbanych języków. Robię to na kilka sposobów.

Po pierwsze- czasopisma. Jest to dosyć przyjemny (agréable) sposób na naukę języka. Poruszane tematy są najczęściej lekkie i teksty czyta się dobrze. Możemy korzystać z prasy zagranicznej gdy jesteśmy na bardziej zaawansowanym poziomie. A dla tych, którzy tak jak ja, chcą odświeżyć język, lub zaczynają zupełnie od początku, polecam takie, które są przewidziane właśnie dla osób uczących się. Znam już od dawna magazyn (le magazineFrançais Présent– prenumeruję od samego początku i korzystam zarówno do samokształcenia jak i na lekcjach (a niedługo pojawi się nowy cykl dotyczący właśnie tego magazynu). Postanowiłam zatem sprawdzić, czy English Matters oraz Italia Mi Piace! również mi pomogą (aider). 

Source

Dziś skupię się na magazynie dla uczących się języka angielskiego, czyli English Matters. Najnowszy numer- 47/2014 zawiera 12 artykułów podzielonych na 8 kategorii: 

  •  This and That
Głównym tematem tego działu jest w tym numerze matematyka (les mathématiques), ale znajdziecie tu również kilka nazw produktów z całego świata, które wywołają uśmiech na Waszej twarzy 🙂

  • People and Lifestyle
W tym dziale aktualnego numeru znajdą coś dla siebie fani ciekawych rozwiązań architektonicznych, tatuaży oraz muzyki.

  • Culture

Dowiecie się jakie są różnice między przymiotnikami brytyjski i angielski oraz poznacie kilku niegrzecznych chłopców 😉

  • Language

Zastanawiacie się nad prywatnym nauczycielem języka dla siebie lub swojego potomka? Redaktor naczelna radzi na co zwrócić uwagę przy wyborze właściwej osoby.

  • Science

Czy wskaźnik IQ jest miarodajny? Ten artykuł obala kilka mitów dotyczących inteligencji.

  • Travel

Szukacie miejsca, gdzie chcielibyście pojechać na wakacje (partir en vacances)? W tym dziale znajdziecie wskazówki- w aktualnym numerze Malta oraz niezwykłe miejsca w UK, których nie spodziewalibyście się tam znaleźć.

  • Conversation Matters

Tym razem poznać możecie słownictwo przydatne gdy chcecie kogoś poderwać (draguer) 😉

  • Leisure

A na koniec garść informacji o tym, czy angielska młodzież oglądanie telewizji (regarder la télé) traktuje jako dobry sposób aby leniuchować (paresser).


Do sześciu artykułów, podobnie jak w innych magazynach wydawnictwa Colorful, dołączone są kody do nagrań, które można ściągnąć ze strony magazynu, podobnie jak listę trudniejszych słówek z całego magazynu. Jest też coś dla nauczycieli: do jednego artykułu jest zawsze przygotowana karta pracy (une fiche pédagogique).

Artykułem, który w tym numerze przyciągnął moją uwagę, jest ten o Lorde- wokalistce znanej mi wcześniej z piosenki „Royals”, tylko nie wiedziałam, że tak się nazywa 😉

W moim przypadku nauka z takich magazynów się sprawdza- teksty nie są za długie więc mogę coś przejrzeć nawet wtedy, gdy czasu nie mam zbyt dużo. Słownictwa nowego dla mnie jest w sam raz 😉 a tylko nieliczne wyrażenia, których nie znam, nie zostały umieszczone w słowniczkach. Magazyn jest publikowany co dwa miesiące więc, biorąc pod uwagę moje inne zajęcia, sposoby na naukę i pozostałe języki, taka porcja artykułów akurat mi wystarczy.

A Wy znacie ten magazyn? A może inne tego wydawnictwa mogłabym znaleźć na Waszych półkach?


[5 dni do lepszego bloga] – podsumowanie

Wyzwanie u Uli zakończone. Przyszedł czas na podsumowanie. 

Bardzo się cieszę, że miałam okazję wziąć w nim udział. Poznałam wielu innych blogerów (chociaż właściwie to powinnam napisać blogerek, bo jednak odwiedzone przeze mnie strony są prowadzone przez kobiety). Przy okazji pisania postów mogłam zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad samą sobą 😉 Szczególnie wpis dotyczący 10 bardziej i mniej lubianych rzeczy pozwolił mi lepiej poznać siebie- kilka rzeczy sobie uświadomiłam gdy o tym pisałam. 
Bardzo się cieszę również, że poznałam stronę Uli. Po lekturze całości (!) stwierdziłam, że każda osoba pisząca blog (bloga?) powinna go przeczytać od deski do deski. Wiele jej rad wcieliłam w życie. Mam wrażenie, że strona zyskała na przejrzystości i atrakcyjności. Jest jeszcze parę rzeczy, które chcę zmienić, ale muszę dopracować kilka pomysłów. 
Plany na przyszłość?
  • uporządkować kategorie
  • wprowadzać francuskie słownictwo mimochodem, wplatając w tekst
  • zaprojektować i stworzyć grafikę, która posłuży jako baner na blogu i jako tło na fanpage’u
  • zorganizować wyzwanie związane z językiem francuskim lub znajomością Francji
  • pisać, pisać, pisać 😉

Co jeszcze powinnam dodać do listy rzeczy do zrobienia, poprawienia? Chętnie poznam Wasze opinie!

Mój typowy dzień [5 dni do lepszego bloga] (5)

Dziś ostatni wpis w ramach wyzwania u Uli
Uważni czytelnicy zauważyli, że jest spóźniony, bo zapowiadałam go na piątek. Wszystko dlatego, że nie wiedziałam, jak ugryźć ten temat. Nie chciałam po prostu opisać mojego zwykłego dnia bo byłoby to bardzo banalne. Nie miałam pomysłu jak podejść do tego niebanalnie.
Dopiero pewna grafika mnie zainspirowała. I jako komentarz powiem tylko tyle, że mój zwykły dzień w ciągu roku szkolnego to dzień taki jak Wystana Hugh Audena (poeta i pisarz angielski), interpretując „tworzenie” również jako pracę. Natomiast teraz, w czasie wakacji, funkcjonuję bardziej jak Picasso.
Source
A Wy z kim byście się zsynchronizowali? Aby dowiedzieć się, jak wygląda typowy dzień innych blogerów zajrzyjcie TUTAJ.

Lubię wracać do… [5 dni do lepszego bloga] (4)

Dziś czwarty dzień wyzwania u Uli. Czytaliście już poprzednie trzy wpisy? Jeśli nie, to znajdziecie je tutaj: 1, 2, 3
Dzisiejszy temat sprawił mi trochę kłopotu. Powinnam wybrać książkę, film lub album muzyczny, do którego wracam. Zważywszy na to, że książek czytam mnóstwo a do filmów rzadko wracam, zdecydowałam, że pokażę Wam coś muzycznego. Większość z Was się zdziwi, bo nie będzie to muzyka francuska 😉

Album, do którego często wracam, nie jest albumem starym, bo został wydany w 2009 r. Jeszcze w tym samym roku uzyskał status złotej płyty. Gościnnie wystąpił na niej nawet popularny ostatnio Czesław Mozil. Wiecie już o kogo chodzi? Otóż często słuchanym przeze mnie albumem jest „Hat, Rabbit” Gaby Kulki. Mojej pracy zawsze towarzyszą te piosenki, nawet teraz, pisząc te słowa, podśpiewuję po cichu:

Zawsze po tych utworach jestem naładowana pozytywną energią, a ta piosenka nawet mnie codziennie budzi:
Mam dla Was jeszcze jedną piosenkę. Dla mnie jest wyjątkowa, bo to pierwszy utwór, przy którym tańczyłam z moim mężem:
Polecam też odwiedziny u innych blogerów biorących udział w wyzwaniu. Linki do ich wpisów znajdziecie TUTAJ.