Od 14 listopada ubiegłego roku istnieje w sieci rewelacyjne miejsce, w którym możesz wirtualnie spotkać się z innymi pasjonatami języka francuskiego. Jeśli nie wiesz o jakie miejsce chodzi, koniecznie zajrzyj tutaj. Wśród ponad 1400 członków tej grupy jest Basia, która zechciała się z nami podzielić swoimi sposobami na to, jak efektywnie nauczyć się języka obcego. Zapraszam Cię do dalszej części artykułu jeśli Ty też szukasz swojej drogi 🙂 


Oto, co napisała Basia:

Witam serdecznie. Chciałabym podzielić się z Tobą moim sposobem nauki języka obcego. Jak to mówią, Ameryki raczej nie odkryję, ale może chociaż kilku osobom uda mi się podpowiedzieć, co warto zrobić, aby w efektywny sposób przyswoić samodzielnie język.

W moim przypadku uczyłam się sama języka angielskiego (francuski w szkole i na studiach, ale nie o tym mowa). Chciałabym zaznaczyć, że uczyłam się głównie pod egzamin – chciałam zdobyć certyfikat językowy, który miałby mi pomóc w znalezieniu pracy.

Jednak nie jest ważne to, czy podchodzisz do testu czy nie. Moim zdaniem najważniejsze przy nauce języka są cztery rzeczy: CEL, PLAN, SUMIENNOŚĆ I PRAKTYKA. Bez tego ani rusz.

CEL

Zacznę od CELU. Cel pośrednio łączy się z planem, ale o tym za chwilę. Dla niektórych może to być oczywiste, zdarza się jednak, że nie każdy o tym pamięta. Na początku nauki warto zastanowić się, dlaczego chcę się danego języka nauczyć. „Ponieważ chcę mówić w tym języku” jest celem dość obszernym i niesprecyzowanym. Nauczyć się mówić – świetnie- ale odpowiedz jeszcze sobie, jaki (przynajmniej na razie) poziom chciałabyś osiągnąć. Wiadomo, nie od razu Rzym zbudowano. Dlatego według mnie, jeśli jesteś początkującym uczniem, warto sobie ustalić, że, na przykład, chciałabyś opanować język przynajmniej do poziomu A2 (opis zdolności językowych na danych poziomach można znaleźć tutaj).

Jeśli, na przykład, znasz już dość dobrze język ale nadal brakuje Ci słownictwa albo znajomości idiomów, za cel możesz sobie obrać rozszerzenie wiedzy w tym zakresie. W takim przypadku Twoim celem będzie załóżmy, nauczenie się 50 idiomów i 500 słówek w przeciągu X czasu. Wiesz, co chcesz osiągnąć a to jest niezmiernie ważne. Należy jednak pamiętać, aby cele były REALNE. Nie narzucaj sobie nie wiadomo jak trudnych celów. O ile nie jesteś geniuszem językowym, raczej niemożliwe jest aby nauczyć się płynnie mówić i pisać w języku obcym w 2 tygodnie (chociaż przyznaję, że to byłaby świetna sprawa 🙂 ). Wymyślanie zbyt trudnych celów rodzi tylko frustrację, kiedy nie możemy go osiągnąć. Lepiej małymi kroczkami ale do celu.

PLAN

Teraz czas na PLAN. Rozłóż przed sobą wszystkie narzędzia jakimi dysponujesz do nauki, przejrzyj je pobieżnie. Zobacz, jaki zakres materiału obejmują i podziel je sobie albo tematycznie, albo rozdziałami, które chcesz w danym okresie „przerobić” (moja polonistka by mnie zabiła za to określenie haha 🙂 ). Dobrze jest sobie nawet zapisać na kartce wszelkie inne pomoce dydaktyczne, jakimi operujesz, nie tylko książki, i określić co dzięki nim możesz szkolić – załóżmy jedna książka do gramatyki, słownik tematyczny + fiszki (można wykonać samemu ale o tym później) do słownictwa, ulubiony program/audio do słuchania itp., itd. Ja to zrobiłam sobie w ten sposób, że rozpisałam sobie dni tygodnia i wyszczególniłam godziny, w jakich będę miała czas na naukę i określiłam, co chcę w danym momencie robić.

Załóżmy taki plan:

Poniedziałek

7:30 – 7:45 (jazda autobusem) – kieszonkowy słownik tematyczny – słownictwo – 15 minut

12:15 (kiedy 15 minut już poświęciłam na zjedzenie czegoś na przerwie) jedno zagadnienie z książki od gramatyki plus strona ćwiczeń – 15 minut. (Akurat ja korzystałam z takiej pozycji, gdzie na dwóch sąsiadujących stronach była opisana gramatyka + proste ćwiczenia)

19:00 – film – minimum 30 minut

Wtorek

 7:30- 7:45 (znów autobus) – prosta gra językowa – może być „wężyk”, „alfabet”, cokolwiek. Jeśli rano jesteś zbyt zaspana, warto wybrać sobie zamiast tego odsłuch – jedziesz i słuchasz i aż tak strasznie nie musisz się koncentrować czy myśleć na wysokich obrotach z samego rana

 12:15-12:30 znowu gramatyka – 15 minut

 19:00 – 19:30 pisanie – 30 minut

Oczywiście, możesz sobie ustalić swój własny plan, taki, aby Ci najbardziej odpowiadał, ale pamiętaj, żeby najwięcej ćwiczyć tę umiejętność, z którą najwięcej masz problemów. Nie powinnaś również omijać żadnej zdolności językowej – jednego dnia ćwicz pisanie, innego mówienie a kiedy indziej słuchanie itd. Osobiście uważam, że WSZYSTKIE umiejętności językowe są ważne, aby móc dobrze się porozumieć z rodzimym użytkownikiem języka. Poza tym, jeśli uczysz się głównie ze słuchu przez dłuższy okres czasu, możesz mieć ogromne problemy z przyzwyczajeniem się do pisania – zwłaszcza jeśli dany język ma zupełnie inną pisownię, niż wymowę (a tak à propos – staraj się nie zapisywać pisowni wymowy, bo bardziej zapamiętasz zapis fonetyczny niż poprawny danego słowa. Na początku może być Ci ciężko ale idzie się przyzwyczaić i z czasem zauważysz, że nawet ze słuchu jesteś w stanie dobrze zapisać dane słowo).

Chciałabym jeszcze zauważyć, że osobiście wolałam nawet kilka razy dziennie poświęcić się nauce, chociażby po parę minut (tu 10, tu 15), niż robić jedną wielką „nasiadówę”, po której czułam się znużona, zmęczona, znudzona i przede wszystkim – zniechęcona. Nie powiem, dobrze jest sobie ustalić, że chociaż te 2 godzinki w tygodniu (2 x 1 godz.) usiądę do gramatyki ale równie efektywnie spędzisz 10 minut w autobusie słuchając nagrania audio albo tłumacząc fiszki.

A tak wracając do planu (trochę zeszłam z tematu, wybacz 🙂 ), to ogólnie zrób sobie dwa plany – długo- i krótkofalowy.

RODZAJE PLANÓW

Długofalowy będzie obejmował oczywiście dłuższy zakres czasu – możesz sobie ustalić w styczniu, że do maja nauczysz się czasu teraźniejszego, przyszłego i przeszłego a od maja do grudnia opanujesz również tryby warunkowe, mowę zależną itd.

Plan krótkofalowy obejmuje załóżmy 1 tydzień (czy ile tam uważasz za stosowne). Określ sama sobie – uczciwie! – ile jesteś w stanie nauczyć się w tydzień. Załóżmy ustal sobie, że chcesz w ciągu jednego tygodnia nauczyć się 20 słówek i 1 idiomu. W miarę upływu czasu i nabywania wiedzy, możesz to oczywiście zmodyfikować, poszerzyć itd.

SUMIENNOŚĆ

A teraz chyba najtrudniejsza część – SUMIENNOŚĆ. Zdaję sobie sprawę z tego, że żyjemy w szybkim tempie, każdy ma masę rzeczy do zrobienia i wiecznie BRAKUJE CZASU, ale uważam, że sumienne podejście do nauki potrafi zdziałać cuda. Nie musisz mieć tak skomplikowanego planu, jaki podałam dla przykładu. Twój plan może zakładać nawet i naukę 5 słówek na tydzień i 1 czasu na pół roku – to nieważne, każdy ma przecież inne priorytety. Jednakże to, co uważam za ważne to to, aby trzymać się ustalonego PLANU. Jak już raz ustaliłaś, że w środy o 20:00 masz chwilę (chociażby te 10 minut) i że będziesz w tym czasie ćwiczyła odsłuch, to się tego trzymaj. Z czasem wejdzie Ci to w krew.

Rozumiem, że zdarzy się, że coś wypadnie, ktoś może się rozchorować itp., niemniej jednak staraj się za często nie odstępować od ustalonego grafiku.

PRAKTYKA

No i na koniec PRAKTYKA. Cóż Ci przyjdzie z czytania i słuchania, jeśli nie masz możliwości wykorzystać/sprawdzić/poszerzyć zdobytej wiedzy. Możesz porozmawiać z kimś przez Internet, możesz umówić się z koleżanką, że w drodze do domu mówicie tylko w danym języku i poprawiacie sobie nawzajem błędy (ja tak robiłam z koleżanką przez cały okres studiów- mega przydatne, zwłaszcza, jeśli jest to zaufana osoba, przy której nie boicie się odezwać i popełniać błędów). A już „od biedy” można samemu ćwiczyć w domu. Słuchaj dużo, powtarzaj, jak nie masz do kogo – mów sama do siebie! Opowiedz sobie jak spędziłaś dzień, co ciekawego robiłaś, czytaj na głos opowiadania albo własne wypracowania, powtarzaj zdania. Nie zapominaj – PRAKTYKA CZYNI MISTRZA!!!

Jeśli wytrwałaś do końca to GRATULUJĘ! 🙂 Mam wielką nadzieję, że komuś coś z tego się przyda – w moim przypadku sprawdziło się znakomicie. Jeśli będziesz zainteresowana jakie proste ćwiczenia i gry językowe można samemu sobie przygotować, odezwij się, z chęcią podpowiem!

Powodzenia w nauce!

Barbara Kizelbach


Ciekawa jestem co sądzisz o radach Basi- daj znać w komentarzu! Ja mogę się pod nimi podpisać w 100% 😉 

Bulk email software by FreshMail

FrancjaNewsletter jpg (1)Jeśli chcesz być na bieżąco oraz otrzymywać ekskluzywne treści i materiały, zapisz się na newsletter:

  • Bardzo podoba mi się plan, muszę wypróbować 🙂 Chciałabym przeskoczyć wreszcie na włoski zaawansowany, bo chociaż z mówieniem nie mam problemów, to z gramatyki muszę się podciągnąć. Chciałabym też kiedyś wrócić do francuskiego. Uczyłam się prawie 5 lat w szkole i wstyd się przyznać, ale nie pamiętam kompletnie nic.

  • Chyba kojarzę ten wpis :)! Oczywiście absolutnie zgadzam się z większością tych punktów! Nieodłącznie CEL wiąże się z motywacją – osobiście dla mnie jest to jeden z istotniejszych punktów. Bez wystarczajacej motywacji (zewnętrznej – certyfikat, studia, praca lub wewnętrznej – zamiłowanie do kultury, tanca, kina, literatury, podrozy) ani nie chce się być sumiennym, ani nie chce się praktykować, ani tym bardziej planować! Gdy tak myślę o sobie, w kontekście tego co napisałaś – mam wrażenie, ża każdym tym punktem, kryje się mnóstwo pułapek czekających na ucznia. Czasem brakuje fajnej koleżanki do ćwiczenia, czasem czasu (praca, rodzina inne obowiązki), czasem ambicje za duże (np. ja nie umiem pisać przez 30 minut, pisanie krótkich tekstów z nierozbudowanymi zdaniami, to dla mnie strata czasu i wolę pisać przez godzinę i szlifować budowę swoich zdań 😀 – ale to chyba problem ze mną), a czasami czujesz sie zagubiona w ilości materiałów. Nie rzadko też, ogarnia nas zwyczajne zmęczenie i o godzinie 19ej od pół godziny już ucinamy sobie drzemkę.

    Nie wszystko da się przewidzieć!
    Co do zasady zgadzam się absolutnie i te 4 wymienione przez Ciebie aspekty rowniez uwazam za kluczowe w nauce. Np. ja ustalam sobie już od jakiegoś czasu cele długoterminowe (miesięczne) na blogu (to tez motywuje! 😀 ), wymyślając rzeczy na które chciałabym położyć nacisk w najbliższym miesiącu. Uwzględniam w tym oczywiście inne plany. Oczywiście pod koniec miesiąca widać co ci się udało, a co nie? Czy było celów za mało czy za dużo, zbyt ambitne, zniechęcające, czy motywujące. Daje to jednak obraz tego jak się uczysz i jakie rzeczy się nie sprawdzają 🙂 [tutaj akurat moj dzisiejszy wpis z celami na kwiecien – http://bit.ly/2omq8JY ] Pozdrawiam!