Trzeci weekend maja spędziłam w tym roku na Warszawskich Targach Książki. Wróciłam ze stolicy uboższa o parę złotych ale za to moja biblioteczka poszerzyła się o kilka pozycji. Jedną z nich jest wspomniana w tytule wpisu „Historia Mademoiselle Oiseau„, którą stworzyły dwie panie: Andrea de la Barre de NanteuilLovisa Burfitt. Za chwilę dowiesz się co mnie w niej oczarowało tak bardzo, że przeczytałam prawie całą w drodze powrotnej z Warszawy do domu 🙂 

SZATA GRAFICZNA

Przy okazji- to zdjęcie pobiło mój rekord liczby otrzymanych serduszek na Instagramie 😀 

Pierwszą rzeczą, która mnie w tej książce zachwyciła, była okładka. Widzisz ją powyżej- czyż nie jest piękna? A wyobraź sobie, że wszystkie ilustracje (a jest ich sporo!) są w tym samym stylu. Ja się po prostu zakochałam! Zobacz sama kilka przykładów:

A już ta ilustracja całkiem rozwaliła mnie na łopatki nawiązaniem do ukochanej Edith!

W tekście również część zdań zapisana jest ręcznie, co dodaje uroku:

Każda kolejna strona odkrywała przede mną swe bogactwo. Każda ilustracja zaskakiwała mnie szczegółami i tym ulotnym wrażeniem, które sprawia, że uważamy jakąś rzecz za piękną.

Moje zdjęcia zupełnie nie oddają uroku książki. Jestem pewna, że jeśli weźmiesz ją do ręki i tylko przejrzysz pobieżnie, od razu postanowisz ją kupić, tak jak ja to zrobiłam. A przed zakupem widziałam tylko okładkę 😉

TREŚĆ

Według informacji umieszczonych na ostatniej stronie książki, jest to:

Pięknie ilustrowana pełna cudów opowieść o przyjaźni, marzeniach i bajkowej paryskiej modzie.

Wydawnictwo Literackie uważa, że spodoba się ona małym i dużym dziewczynom, które:

(…) kochają magię, buty na obcasach, perfumy, Paryż i koty, a przy tym marzą o wielkiej przyjaźni.

Ja się w sumie nie do końca wpisuję w tę charakterystykę. Wprawdzie Paryż i koty lubię, przyjaźń w moim życiu jest, ale pozostałe cechy.. no cóż.. Nie jestem fanką mody i butów na obcasach- czasem lubię włożyć wygodne trampki. Od lat jestem wierna jednemu zapachowi- francuskiemu, to fakt. Magia w wykonaniu magików mnie nie przekonuje, ale już ta pokazana w książce sprawiła, że na chwilę poczułam się jak mała dziewczynka, która wierzy we wszystko. 

Wydawać by się mogło, że historia dziewięcioletniej dziewczynki, która pewnego dnia myli piętra w kamienicy i przez przypadek trafia do mieszkania Mademoiselle Oiseau to bajka dla dzieci. I tak pewnie by było, gdyby nie sama Mademoiselle oraz wartości przekazywane między wierszami. 

MOJA OPINIA

Zdecydowanie warto przeczytać tę książkę. Pani Andrea de la Barre de Nanteuil napisała przepiękną historię. Z tego, co wyczytałam, ma ona kontynuację w dwóch kolejnych tomach: „Mademoiselle Oiseau i listy z przeszłości” oraz „Mademoiselle Oiseau i Argentine”. Mam nadzieję, że ilustracje do nich stworzy również pani Lovisa Burfitt– spójrz jakie ta szwedzka ilustratorka stworzyła inne piękne obrazy: PINTEREST. Już się nie mogę doczekać kiedy zostanie opublikowana dalsza część ten historii! 

Zachęciłam Cię do przeczytania „Historii Mademoiselle Oiseau”? Jeśli tak, to będzie mi miło, jeśli podzielisz się tym wpisem z Twoimi znajomymi- niech wieść o Mademoiselle się szerzy! A inne książki z elementami francuskimi znajdziesz na mojej liście.

Bulk email software by FreshMail

FrancjaNewsletter jpg (1)Jeśli chcesz być na bieżąco oraz otrzymywać ekskluzywne treści i materiały, zapisz się na newsletter:

  • Danuta Brzezińska

    Jestem przekonana, ta okładka, ilustracje, uwielbiam francuskie akcenty, właśnie jedna z takich skończyłam – ile tam było Paryża.

    • O, a co czytałaś z Paryżem w tle? Polecasz?

      • Danuta Brzezińska

        Ostatnio Vango uciekaj albo giń, kwiecień w Paryżu, pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności, wieczorem w Paryż, zobacz listę na fb i za kilka dni dam listy z tego roku na blogu. pozdrawiam

  • Sama okładka i ilustracje skłoniłyby mnie do przeczytania 🙂

  • Przeczytałam z dużą przyjemnością. Ciekawa i całkiem mądra historia dla małych dziewczynek, przepiękne „paryskie” ilustracje dla tych dużych 🙂

  • Marzę o tej książce! Ilustracje są genialne!