“Gra o miłość” – taki tytuł nosi książka, o której trochę Ci dziś opowiem wspólnie z autorką, Martą Orzeszyną. Zaproszę Cię również do udziału w konkursie, w którym do zdobycia są 3 egzemplarze tej powieści, 3 moduły mojego nowego kursu – kursu pisania po francusku oraz 1 egzemplarz mojego e-booka z najpopularniejszymi francuskimi czasownikami (oraz ich odmianami i konstrukcjami przyimkowymi).

Moja znajomość z Martą zaczęła się, jeśli dobrze pamiętam, od jej bloga “Mój jest ten kawałek podłogi”. Trochę ją podczytywałam, a później trafiłam na informację o jej książkach. Nie od razu wprawdzie wzięłam się za czytanie, ale biografia Antoine’a cierpliwie czekała na swoją kolej do tegorocznych wakacji 😉

W tzw. międzyczasie udało mi się osobiście zobaczyć się z Martą podczas Warszawskich Targów Książki w maju.

Dziś, przy okazji konkursu, Marta opowiada o swoich początkach z językiem francuskim, o czym były jej pierwsze książki i o czym jest ta najnowsza, “Gra o miłość”.

Początki

Nie pamiętam, kiedy zaczęła się moja fascynacja językiem francuskim. Na pewno byłam wtedy jeszcze dzieckiem. Moi rodzice bardzo lubili Gréco, Brela, Brassensa i Gainsbourga, a ja słuchałam i zakochiwałam się w brzmieniu języka, którego nie rozumiałam. W szkole podstawowej uczyłam się rosyjskiego, ale czytałam dużo literatury francuskiej. Klasyków z domowej biblioteki – Balzaca, Zolę, Stendhala. Pojawiło się marzenie, żeby kiedyś pojechać do Paryża, który wówczas, w latach osiemdziesiątych, wydawał mi się odległy jak księżyc. Dopiero w liceum trafiłam do klasy z francuskim. Miałam szczęście, że uczyły go dwie wspaniałe nauczycielki. Z jedną miałam zajęcia w szkole, do drugiej chodziłam na korepetycje.

Dokładnie pamiętam za to pierwszą lekcję i żółty podręcznik Le français? – C’est facile ! W porównaniu z dzisiejszymi wygląda skromnie, ale wtedy wydawał mi się prawdziwym skarbem. Otwierał drzwi do nowego świata. Nigdy się go nie pozbyłam.

Inne przedmioty przestały się liczyć, nawet język polski, który dotąd lubiłam najbardziej. Z prawdziwą przyjemnością uczyłam się tylko francuskiego. I chętnie pomagałam innym w ich zmaganiach z wymową i odmianą czasowników. Zapełniałam całe zeszyty, zapisując fonetycznie słowo po słowie, by koleżanki i koledzy mogli uczyć się ich na pamięć i zaliczać.

W dążeniu do perfekcji

Zaczęłam dużo czytać po francusku, rozumiałam coraz więcej, zapamiętywałam nawet najbardziej skomplikowane wyrażenia, ale bardzo długo miałam problem z mówieniem. Chciałam być perfekcyjna, co mnie blokowało. Nie zmieniło się to na studiach. Mój francuski był niezły, miałam dużą wiedzę, ale wciąż dławił mnie strach przed wyrażaniem się w tym języku. Był zbyt literacki, szkolny, wręcz sztuczny. Moi wykładowcy, wybitni specjaliści w swoich dziedzinach, mocno mnie onieśmielali. Tak bardzo chciałam zasłużyć na ich pochwałę! Do dziś pamiętam na przykład jednego z profesorów, który na egzaminach wstępnych spojrzał na mnie surowo i powiedział – Jeśli jeszcze i ty powiesz, że twoją ulubioną francuską książką jest Mały Książę, to wyskoczę przez okno!. Na szczęście ja akurat za Małym Księciem nigdy nie przepadałam i sięgnęłam do Balzaca, co też nie zachwyciło egzaminatora. Stwierdził, że jesteśmy wszyscy nudni. Potem okazało się, że był wielbicielem Nouveau Roman.

Paryż!

Studiując, szybko zorientowałam się, że nie do końca o to mi chodziło. Czułam, jak opuszcza mnie entuzjazm, a pojawia się znużenie, ale uznałam, że tak widocznie musi być. Zdobywałam wiedzę, mnóstwo teoretycznej wiedzy, ale francuski wciąż był dla mnie obcym językiem, którego używałam jak aktor rekwizytu. Dopiero mój wyjazd do Paryża wszystko zmienił. Żeby otrzymać wizę, musiałam zapisać się tam do szkoły. Szybko okazało się, że nie potrzebuję lekcji, a powinnam popracować nad odwagą. Moja nauczycielka wzięła mnie kiedyś na rozmowę w cztery oczy. Powiedziała, że od lat uczy cudzoziemców i regularnie spotyka podobne mi Polki – perfekcjonistki, które tak bardzo chcą mówić bezbłędnie, że wcale nie mówią. Tymczasem, gdy się przełamią, są najlepsze. Zrozumiałam, że moi francuscy rozmówcy wcale nie oczekiwali ode mnie perfekcji. Potrafili okazywać radość z każdego zdania, które wypowiadałam w ich języku i nigdy nie spotkałam się z krytyką. Dopiero dużo później, gdy mówiłam już swobodnie i płynnie, od czasu do czasu zwracali mi uwagę na potknięcia, ale zawsze z ogromną dozą życzliwości.

Punkt zwrotny

Moje przełamanie nie przyszło natychmiast po rozmowie z lektorką. Nastąpiło raczej z konieczności. Codzienne przebywanie tylko z Francuzami sprawiło, że pewnego dnia słowa zaczęły ze mnie płynąć nieprzerwanym strumieniem. Gadałam i gadałam. Sprawiało mi to dziką radość! Nie zauważyłam, jak niedługo potem zaczęłam myśleć po francusku, rozmawiać ze sobą w tym języku, a nawet śnić. Wychwytywałam niuanse, „chwytałam” żarty, rozumiałam język ulicy i klęłam z zachwytem. Dzisiaj, gdybym mogła cofnąć czas, wyjechałabym do Francji zaraz po maturze i tam studiowała. Albo chociaż spędziła jeden rok na nauce francuskiego w „naturalnym środowisku”.

Byłam i jestem szaleńczo zakochana w tym języku. Otaczam się nim cały czas. Czytam prawie wyłącznie po francusku, bo wymaga tego moja praca. Oglądam telewizję, filmy, seriale – dzięki za Netflix i HBO GO! Słucham dużo francuskich piosenek. Zawsze w tle słychać u mnie francuski. Nie wynurzam się z niego.

Kariera pisarska

Mieszkałam w Paryżu dziesięć lat, od dziewięciu mieszkam w Polsce. Pierwsze miesiące po powrocie były jedną wielką tęsknotą. Dzisiaj, choć nadal brakuje mi Paryża, czasem boleśnie, staram się do niego powracać poprzez moje książki. W 2012 roku wraz z Małgorzatą Gutowską – Adamczyk wydałyśmy w PWN album Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque. Potem wróciłam do stolicy Francji wraz z Antoine’em Cierplikowskim, genialnym fryzjerem, który pochodził z Polski i zrobił międzynarodową karierę, budując imperium kosmetyczno-fryzjerskie znane na całym świecie. Przez sześćdziesiąt lat miał swój salon przy rue Cambon. Długo pracowałam nad odtworzeniem jego historii, poszukiwania rozpoczęłam jeszcze podczas pobytu we Francji. Nie było to łatwe, ale przyniosło wielką satysfakcję. Teraz przygotowuję wraz z Muzeum Teatralnym przy Teatrze Wielkim – Operze Narodowej wystawę pamiątek po Antoine’ie z mojej kolekcji.

Gra o miłość

W mojej najnowszej książce Gra o miłość, która dla odmiany jest powieścią obyczajową, starałam się przekazać czytelnikom trochę mojej fascynacji Francją i językiem francuskim. Jest w niej dużo Paryża, bo to miasto zawsze w sobie noszę. Wspominam też bliski mi Kraj Basków, gdzie często spędzałam wakacje, ale też Belle-Ile-en-Mer oraz kilka innych ważnych dla mnie miejsc. Bohaterkom, trzem przyjaciółkom z małego miasteczka, oddałam trochę moich marzeń z młodości i wplotłam w ich losy wiele prawdziwych historii, które przydarzyły się mnie i moim znajomym podczas naszych paryskich lat.

Czasem nieco zazdroszczę tym, którzy zaczynają swoją przygodę z francuskim. Mają przed sobą to wspaniałe uczucie olśnienia, gdy język zaczyna ci się poddawać, przenikać myśli i sny. Na zawsze pozostanę wdzięczna moim pierwszym nauczycielkom. Dobry nauczyciel, z pasją i umiejętnością przekazywania jej uczniom, jest bezcenny. Sama nie mam zdolności pedagogicznych, z tym większym podziwem regularnie zaglądam na blog Uli i jej metody pracy. Ona również ma to „coś”, co pozwala jej zarażać innych entuzjazmem. Korzystajcie z tego!


Gra o miłość

Konkurs

Jak widzisz na powyższym zdjęciu, mam do rozdania 3 egzemplarze książki Marty “Gra o miłość”. Oprócz nich chcę 3 osobom podarować po jednym module kursu, który lada dzień trafi do sprzedaży, a zwyciężczyni otrzyma ode mnie również dostęp do mojego e-booka.

Podsumowując, nagrody przedstawiają się następująco:

  1. miejsce – “Gra o miłość”, 1 wybrany moduł “Kursu pisania po francusku”, e-book “128 najpopularniejszych czasowników francuskich”;
  2. miejsce – “Gra o miłość”, 1 wybrany moduł “Kursu pisania po francusku”;
  3. miejsce – “Gra o miłość”, 1 wybrany moduł “Kursu pisania po francusku”.

Zasady udziału

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w konkursie? Wystarczy najpóźniej w sobotę 13 lipca 2019 r. przed 23:59, w komentarzu do tego wpisu zostawić odpowiedź na pytanie:

Jakie jest według Ciebie najbardziej romantyczne miejsce (miasto, region, państwo) na świecie i dlaczego?

W niedzielę, 14 lipca, wybiorę najciekawsze według mnie odpowiedzi i poproszę o kontakt w sprawie przekazania nagród. Wyniki ogłoszę w niniejszym wpisie oraz w odpowiedzi do Twojego komentarza.

Jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz lub nie możesz skorzystać z komentarzy poniżej, prześlij swoją odpowiedź przez formularz kontaktowy z zaznaczeniem, że chodzi o konkurs.

Wysyłka nagród nastąpi po moim powrocie z urlopu- 23 lipca. Dzień wcześniej otrzymasz dostęp do wybranego modułu kursu, a od razu po wyłonieniu zwycięskich komentarzy będziesz mogła cieszyć się e-bookiem. W celu odebrania nagród elektronicznych konieczne będzie założenie konta w moim panelu kursowym.

W razie pytań lub niejasności dotyczących konkursu pisz śmiało przez formularz kontaktowy.

Powodzenia!

Zapis na kurs pisania po francusku!

Chcesz podnieść swoje umiejętności pisania po francusku? Już wkrótce będziesz mieć taką możliwość! 15 lipca rusza sprzedaż “Kursu pisania po francusku“. Dołącz do grona zainteresowanych, kliknij TUTAJ i zapisz się na specjalną listę. Jako użytkownik wpisany na listę zainteresowanych, otrzymasz ode mnie e-book, w którym opisałam najczęstsze błędy popełniane podczas pisania po francusku, a także kod rabatowy. Warto!

Bulk email software by FreshMail

Jeśli chcesz otrzymać bezpłatnego e-booka tylko z odmianami "128 najpopularniejszych czasowników francuskich wraz z odmianami" zapisz się na mój newsletter. Dzięki temu będziesz też dostawać dodatkowe materiały i ćwiczenia do nauki francuskiego.